Echa pożaru Salins (1825)
Dnia 27 lipca 1825 roku rodzinne miasto księdza Pocharda padło ofiarą niszczycielskiego pożaru. W ciągu dwóch dni dwie trzecie malowniczo położonego Salins (obecnie Salins-les-Bains w departamencie Jura) uległo zniszczeniu.
Źródłem pożaru był kominek w domu przy rue du Pavillon, a szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia sprzyjał gwałtowny północny wiatr wiejący w kotlinie, w której Salins jest położone. Ogień natychmiast zajął dachy sąsiednich budynków i szybko rozprzestrzenił się na całą okolicę.
Płomienie, widoczne z odległości 40 kilometrów, strawiły 400 domów, pozostawiając przeszło 700 rodzin bez dachu nad głową. Miasto, zachowujące dotąd w znacznym stopniu średniowieczny charakter (wąskie ulice, ciasna zabudowa, dachy pokryte gontem), po sprawnej odbudowie przybrało nowy i nieznany naszemu guwernerowi kształt urbanistyczny, którego nie było mu jednak dane już zobaczyć. W tomie wspomnień z lat 1822-1833 ksiądz Pochard odnotował to tragiczne wydarzenie:
16 września [1825] otrzymałem list z Francji datowany na 2 sierpnia, który przez dwa tygodnie trzymano w domu, ponieważ podejrzewano, że zawiera szczegóły pożaru, który strawił większą część miasta Salins. Gazety wzmiankowały [o tych wydarzeniach] w sposób, który nie dawał pewności, czy dotyczyło to mojego rodzinnego miasto, czy jakiegoś innego. Doniesienia, które zawierały wskazanie na departament Jura, nie zostały mi przekazane. Pani Hrabina [Helena Skórzewska] obawiała się, że będzie to dla mnie zbyt bolesne. Wspomniany list rzeczywiście zawierał okropne szczegóły tych nieszczęśliwych zdarzeń, które miały miejsce 27 lipca, ale uspokoił mnie co do strat, których na szczęście nie doznałem, podobnie jak moi krewni, ponieważ to, co do nas należy, znajduje się dość daleko od miejsca pożaru.
Pojechałem do Poznania z panem Rajmundem [Skórzewskim] 21 września, by osobiście wysłać moją odpowiedź na list. Wielokrotnie bowiem zdarzało się, że moje listy do Francji nie trafiały na pocztę. Spędziłem tam cały dzień, w czasie którego widziałem na placu przed teatrem gmach, wybudowany przez pana [Edwarda] Raczyńskiego w całkiem nowym stylu […]
Wymieniony wyżej list z 2 sierpnia 1825 roku, zawierający informację o pożarze, został napisany przez pełnomocnika księdza Pocharda we Francji, księdza Jeana-Charlesa Dubulle (1759-1834), i szczęśliwie zachował się do dnia dzisiejszego w zbiorach Archiwum Państwowego w Poznaniu. Jak czytamy, nowe budynki pojawiły się nie tylko w Salins, ale również w Poznaniu, co odnotował guwerner, wysyłający list do Francji. Mowa o siedzibie Biblioteki Raczyńskich, której fronton był wzorowany na słynnej kolumnadzie paryskiego Luwru.

Rocznicę tego tragicznego wydarzenia przypomina okolicznościowa wystawa, w muzeum la Grande Saline w Salins-les-Bains, czynna od 23 czerwca 2025 do 2 listopada 2026. Znalazł się na niej polski ślad pożaru, czyli fragment listu z 4 czerwca 1826 roku, jaki Jeanette Pochard, bratanica księdza, pracująca jako służąca w domu madame De Vannoz w Salins, wysłała stryjowi do Polski. Oprócz podziękowania za 10 talarów wsparcia, podała kilka szczegółów tragedii, jaka dotknęła rodzinne miasto guwernera.

Grande Saline
de Salins -les-Bains
WWW.GRANDE-SALINE.COM

Grande Saline
de Salins -les-Bains
WWW.GRANDE-SALINE.COM

Fragment listu Jeanette Pochard, służącej w domu pani De Vannoz, do księdza Pocharda.
Archiwum Państwowe w Poznaniu
Relacja bratanicy księdza Pocharda, przechowywana a zbiorach Archiwum Państwowego w Poznaniu, wpisuje się w szersze zagadnienie obecności duchownych emigrantów z Francji na ziemiach polskich w okresie porewolucyjnym. W ten sposób to szeroko komentowane we Francji wydarzenie odbiło się echem również na ziemiach polskich.
Jan Grzeszczak